61. Światowy Kongres Młodzieży odbył się w dniach 31 lipca – 7 sierpnia 2005 w Zakopanem, Polska. Został zorganizowany przez Polską Młodziez Esperancką oraz Varsovia Vento.

Raport z 61. Światowego Kongresu Młodzieży

Emblemo de la 61-a IJK

Logo kongresu

Minęły dwa miesiąca od zakończenia kongresu w Zakopanem, a ja wciąż nie wróciłem na ziemię. To mój drugi kongres w życiu. Pierwszy, który współorganizowałem a zarazem pierwszy tak liczny kongres od kilkunastu lat. Za jednym z espernackich czasopism można rzec, że to NAJWIĘKSZE IJK W TYM STULECIU.

Od Utopii do decyzji

Historia tego kongresu zaczęła się bardzo niepozornie. Najpierw był chaos, esperantystów w Polsce jak na lekarstwo, szczególnie wśród młodzieży. Póżniej była wizja. Wizja była szaleńcza, była wizja Irka, a może nie tylko jego. Ja w każdym razie dowiedziałem się o pomyśle przed sylwestrem w 2003 roku. To była ostra zima i nie dotarło do mnie w pełni co to znaczy organizować IJK. Nie miałem żadnego doświadczenia, nikt nie miał. Hmm, może tylko główny organizator, ale to inna bajka bo jak się później okazało posiada on zdolności nadprzyrodzone. Ale o tym za moment.

I tak po kilku miesiącach nadeszła decyzja Światowej Organizacji Młodzieży Esperanckiej. Kongres w 2005 roku odbędzie się w Polsce. To sukces. Jeśli się nie mylę, to decyzja ta zapadła w Sarajewie, tam gdzie odbędzie się Kongres w roku 2006.

Przygotowania
Preparado

Przygotowania

Tabula rasa. Nie mieliśmy doświadczenia, nie mieliśmy wielu ludzi. Był rok 2004. Pojechaliśmy na Kongres IJK w Kowrowie w Rosji. Tam, od Rosjan, mieliśmy uczyć się organizowania tego typu imprez. Niestety (a może na szczęśćie) zostałem oczarowany rosyjskim kongresem do tego stopnia, że ograniczyłem swój organizatorski rozwój do 2 rozmów z przedstawicielami rosyjskiego komietetu organizacyjnego. Tabula rasa.

Po powrocie do kraju miała rozpocząć się praca. I rozpoczęłą się w Warszawie. Wiedziałem, że odpowiadam za program wieczorny, ale nie do końca wiedziałem co to znaczy. Zacząłęm pracować w styczniu. Dostaliśmy duże dofinansowanie więc mieliśmy wiele możliwości. Praktycznie wsystarczyło zebrać gwiazdy z Esperancji, które zdecydowałyby się wystąpić podczas IJK.

Przyznam, że nie było to zbyt trudne. Więcej pracy mieli inni przedstawiciele LKK: główny organizator i inicjator (bóg ojciec), księgowa (syn boży) i sekretarz (duch święty). Oni podejmowali najważniejsze decyzje, wiedzieli co się dzieje i poświęcili dla kongresu wiele miesięcy swojego życia.

Kongres

Zapowiadał się wspaniale. Około 500 osób, duży namiot koncertowy, dwie wynajęte szkoły, internat i pensjonat. Poza tym informacje prasowe, PATRONAT PABLISZERA i esperanckie flagi na Krupówkach. Tak oto wieść o naszej imprezie szybko opuściła mury wynajętych obiektów, poszła w Polskę i w esperancki świat.

Zaczęło się deszczem i silnym wiatrem. Poza tym zapomniałem o oświetleniu naszego namiotu i trzeba było improwizować. Oświetleniowa klapa, ale zdaje się, że nikt tego nie zauważył. Ludzie byli zajęci przemówieniami, koncertem kapeli góralskiej i sobą. Między nami zabrakło tylko prezydenta Kwaśniewskiego – patrona Kongresu. Wysłał on swojego człowieka, który odczytał list p. Olka. Później wysłuchaliśmy (wraz z gośćmi) przmówień prezydenta Zakopanego i prezydenta Tatrzańskiego Parku Narodowegol. Ten ostatni wygłosił je w esperanto. Również ulotki Parku Narodowego były drukowane w języku esperanto.

Smaku ceremoni otwarcia dodała kolejna wpadka. Na każdym kongresie zawieszana jest flaga esperancka. Obecna jeździ po świecie już od 25 lat. My chcieliśmy być oryginalni i postanowiliśmy, że zrolujemy ją by rozwinąć podczas oficjalnego otwarcia. I rozwinęliśmy… tak, że się zerwała i spadła na ziemię. Na sali wybuchł śmiech.

Program
Dum al koncerto

Podczas koncertu (fot. Ivo Miesen)

Był naprawdę bogaty. Od rana odbywały się prelekcje i warsztaty. Niestety nie brałem w nich udziału. Nie miałem czasu. Wiem, że innym się podobało. Znalazły się w programie: kursy japońskiego, polskiego, kursy gospel i malowania na szkle, atrakcyjne wycieczki, warsztaty Falun Dafa i Joga, msza św. ekumeniczna, kursy tańca towarzyskiego, latynoskiego, katalońskiego. Odbył się też (w nieco niesprzyjających warunkach pogodowych) festiwal kultur, czyli prezentacja kultur narodowych naszych gości (od Japoni, przez Rosję, Nepal, kraje Europejskie po Kanadę). Zamiast wymieniać resztę, pochwalę się swoją działką. Wieczorami uczestnicy kongresu mogli usłyszeć gwiazdy Estrady: JoMo, Esperanto Desperado, Krio De Morto, Paulo Mażajeva i Georgo Handzlika, a także polską grupę Hotel Zacisze z Grójca i grupę góralską. Koncerty odbywały się praktycznie codziennie i ściągały większość naszych gości. Przy okazji, jako konferansjer, stałem się antyidolem. To za sprawą polskiego prawa, które nakazuje wyciszenie muzyki przed godziną 22. Policja “wpadała” do nas codziennie; nie udało się z nimi dogadać.

Moje 3 grosze…

W programie IJK przewidziano wybory Miss Esperancji. Pomysł bardzo mi się spodobał. Niestety, konkurencję odwołano z powodu licznych protestów, tłumaczonych feministycznymi farmazonami. Szkoda.

Atmosfera

Tradycyjnie jednak, nie program ani koncerty decydują o sukcesie IJK. Kwestią kluczową jest atmosfera, która w małym tylko stopniu zależy od organizatorów. I to się udało. Grono gości było międzynarodowe i liczne, toteż nasza rola ograniczyła się do przygotowania miejsc spotkań: kawiarni kongresowej, kongresowej pijalni i palarni. Myślę, że nawet kongresowe korytarze sprawdziły się znakomicie.

Sola

To tytuł piosenki, która utkwiła mi w pamięci po tegorocznym kongresie. To także przymiotnik, który znaczy: “samotny”. To w końcu uczucie, które rozdarło nasze serca po zakończeniu kongresu. Pozostaje nam czekać na kolejny.

Tobiasz Kaźmierski

Zobacz też

Dodaj komentarz